Cała prawda o zakupach w Katalonii

8 lipca 2017
kobiety w Barcelonie

Zawsze wyobrażałam sobie, że kobiety w Hiszpanii są bardzo szczupłe, głośne i uwielbiają się bawić. Ot, stereotyp. Kolejny, jakimi krzywdzimy innych ludzi. Bo jak się okazało, to bardzo sympatyczne osoby, lubiące dobrą zabawę, ale też umiejące ciężko pracować, dbające jak nikt inny o swoje rodziny i pielęgnujące ciepło domowego ogniska. Poza tym, tak jak i w Polsce, są i chude i puszyste, ale one mają dystans do siebie i własnego ciała, akceptują się bardziej niż Polki, gdyż uważają, że to wnętrze liczy się najbardziej.

kobiety w BarcelonieDlaczego chcę poruszyć dziś z Wami ten temat? Ma na to wpływ wiele czynników, po pierwsze moje przemyślenia odnośnie konsumpcyjnego traktowania innych ludzi, ciągle towarzyszących nam w życiu castingów, ale także doświadczenia zakupowego jakie przeżyłam nie tak dawno w Barcelonie. I powiem Wam, że takowe przydałoby się każdej kobiecie.

Sklep 1. Zara. Przeglądając ubrania i patrząc na rozmiary, miałam wrażenie, że znalazłam się w dziale dziecięcym, ale nie, zdecydowanie byłam na kobiecym. Rozmiar 28, cóż, nawet nie wiedziałam, że takowy istnieje. W rozmiarze 38, nie było dużego wyboru ubrań, odniosłam wrażenie, że po prostu jestem gruba.

kobiety w BarcelonieSklep 2 i 3. C&A i H&M. Tu poczułam się jak i w innym świecie. Wyboru 38 też nie było, bo rozmiarówki dużo większe. Ale co mnie zaskoczyło. Klientkom doradzały kobiety w różnym wieku i rozmiarach. Kiedy zastanawiałam się nad wielkością bluzki, zapytałam o radę sprzedawczynię w moim wieku. Zdecydowanie kazała wziąć tą bardziej opiętą. Kiedy się zawahałam, wytłumaczyła mi, że nie ma potrzeby, aby zasłaniać ciało za dużym ubraniem, nawet jeśli jest go w pewnych miejscach za wiele, bo to nasz atut (doprawdy? Zawsze myślałam, że wada). Trzeba przyznać, że sama, nosiła rozmiar „na oko” 48 i miała na sobie ładnie opięte ubrania. Chwilę z nią porozmawiałam na temat stylu jaki panuje w Barcelonie. Tu ponoć nie zwraca się tak uwagi na wygląd. Owszem powinnaś mieć czyste i zadbane ubrania, ale kolory, fason i rozmiar powinny zależeć od Ciebie, o ile nie nosisz workowatych ciuchów, bo te mają podkreślać, a nie zakrywać Twoją kobiecość. I trzeba przyznać, że miała rację. W Polsce niektóre kreacje, jakim można się przyjrzeć na ulicach Barcelony, z pewnością wzbudziłyby wiele komentarzy. W Barcelonie paski łączy się z kropkami, zieleń z czerwienią, płaszcze są fantazyjne i barwne a wśród butów dominują espadryle. Kolejny aspekt zakupowy, to wiek Pań obsługujących. Przedział jest różny, od 20- latek do Pań po 50-tce. Uwierzcie, że w sklepach znanych marek ubierają się kobiety w różnym wieku i każda znajdzie ekspedientkę, która najlepiej jej doradzi. Te nie są nachalnie umalowane, zawsze są uśmiechnięte i bardzo miłe. I choć zależy im, aby sprzedać towar to raczej są obiektywne i nie wciskają nic na siłę.

kobiety w BarcelonieTo jak ubierają się Katalonki wyraża przede wszystkim ich osobowość. I choć czasem dobór do siebie kolorów i wzorów może nam się wydać dziwny, to trzeba przyznać, że jest on zawsze dobrze przez nie dobrze przemyślany, nie ma tu miejsca na niechlujność. Elegancja przede wszystkim, czasem krzykliwa, ale też i często skromna. Ubrania są dobrej jakości, uszyte z ładnych materiałów, a kolekcje w sklepach, nawet tych światowych sieciówek, dużo ciekawsze niż u nas. Większy jest też wybór rozmiarów. Ceny sporo niższe. Damska koszula z krótkim rękawem kosztuje około 10 euro, ale są oczywiście i tańsze i droższe, jak wszędzie. Wyprzedaż to wyprzedaż, ceny wtedy są naprawdę niskie (5-6 euro za bluzkę, 10-15 euro za elegancką sukienkę). Cóż, buty są drogie, ale warto w nie zainwestować, bo zazwyczaj są bardzo wygodne, nawet szpilki.

Oczywiście, nie każdy sklep z ubraniami, w Hiszpanii,  oferuje niskie ceny. Kolekcje znanych hiszpańskich projektantów, jak na przykład Antonio Pernasa, są naprawdę wysokie, ale trzeba przyznać, że są to ubrania bardzo wysokiej klasy i jakości. Cechuje je wysoki szyk i elegancja.

Kolejne doświadczenie z katalońskimi kobietami dotyczyło mojej fryzury. Muszę przyznać, że było bolesne… Przyznaję, nie wzięłam w podróż prostownicy, a moje włosy trudno czasem okiełzać. I niestety, fryzjerka, na pokazie sprzętu, w domu handlowym, zdecydowanie mi powiedziała, że tak chodzić nie mogę i muszę coś zrobić z fryzurą. Natychmiast też wzięła się za prostowanie mi włosów. Jeśli przyjrzycie się kobietom na ulicy, to trzeba przyznać, że większość z nich ma ładnie ułożone fryzury, jeśli włosy są rozpuszczone to wyprostowane i elegancko zaczesane, a kitki i koki starannie upięte. Zazwyczaj spotkacie brunetki, włosy w kolorze pięknej, głębokiej czekolady, co uważam idealnie podkreśla śniadą karnację Katalonek, ale można spotkać też blondynki. Niestety, ich blond znacznie różni się od naszego. Jest bardziej sztuczny i żółty.

A Wy jakie macie zakupowe doświadczenia z Hiszpanii? Podzielcie się z nami w komentarzach.

Beata